Loading...

Władza, albo rodzina, czyli musisz chcieć to zrobić!

Jesteś tutaj : Strona główna / Władza, albo rodzina, czyli musisz chcieć to zrobić!

Daria Kubisiak
Władza, albo rodzina, czyli musisz chcieć to zrobić!

„Gdyby bowiem władza miała za zadanie jedynie represjonować, gdyby działała wyłącznie jak cenzura, wykluczenie, blokada, odrzucenie, a więc na modłę̨ wielkiego superego, gdyby zatem działała tylko w sposób negatywny, byłaby bardzo krucha. Jeśli jest silna, to dlatego, że wywołuje pozytywne skutki na poziomie pragnienia (...) a także na poziomie wiedzy.” 
(Michel Foucault: „Władza a ciało”)        

Michel Foucault w swoich wykładach mówi o władzy w kontekście społecznych praktyk zarządzania, których zadaniem jest nie tyle dyscyplinowanie podmiotów czy raczej ciał, ile sprawowanie kontroli oparte na idei „musisz chcieć to zrobić”. Cele instytucji stają się pragnieniem podmiotów. Według Foucaulta instytucja to nie tylko konkretny obiekt, jak szkoła, fabryka, więzienie, ale również system państwa opiekuńczego, religia czy poniekąd rodzina. W ujęciu socjologicznym rodzina rozumiana jest jako najważniejsza, podstawowa jednostka społeczna. Możemy ją też definiować jako duchowe zjednoczenie osób skupionych we wspólnym ognisku domowym aktami wzajemnej pomocy i opieki, oparte na wierze w prawdziwą lub domniemaną łączność biologiczną, tradycję rodzinną i społeczną. Kościół katolicki przyjmuje definicję rodziny zgodnie z Katechizmem, według którego „Mężczyzna i kobieta połączeni małżeństwem tworzą ze swoimi dziećmi rodzinę”. Definicji rodziny jest wiele. Jedno jest pewne, wraz ze zmianami społecznymi i historycznymi funkcja i podział ról w rodzinie ulega zmianom. W społeczeństwach patriarchalnych głową rodziny zazwyczaj był autorytarny ojciec. To na niego spadały wszelkie obowiązki związane z utrzymaniem rodziny i zapewnieniem jej bezpieczeństwa, ale miał też prawo do decydowania o losach dzieci. Taki wzorzec rodziny nadal funkcjonuje, zwłaszcza w bardziej konserwatywnych społecznościach, znajdujących się pod dużym wpływem nauk Kościoła, aczkolwiek sytuacja ulega zmianie. Ze względu na przemiany ekonomiczne oraz ruchy emancypacyjne coraz więcej obowiązków rodzinnych rozdzielanych jest pomiędzy matką i ojcem. Dzieci posiadają większą przestrzeń wolności i możliwości samostanowienia, co w konsekwencji prowadzi do osłabienia pozycji ojca. 

W sztuce Moliera „Tartuffe” postacią, która odczuwa zagrożenie swojej pozycji w rodzinie, jest Orgon. Jego kompleks sprawia, że staje się on podatny na wszelkie ideologie i sekciarskie zewnętrzne wpływy. Świętoszek, który pojawia się w domu Orgona, nie tyle zakłóca spokój rodziny i wprowadza nowy porządek, ile staje się dla bohatera kimś, kto może pomóc mu w odbudowaniu tradycyjnie rozumianej pozycji ojca. Spryt Świętoszka polega na dostarczeniu Orgonowi narzędzi, które nie lokują się w zakresie figury autorytarnego Ojca, a jednak są w jakiś sposób opresyjne.  Orgon, próbując przekonać córkę Mariannę do małżeństwa ze Świętoszkiem, jawi się jako ojciec nowoczesny, który nie tyle nakazuje córce zamążpójście, ile chce, aby pod jego wpływem zrobiła to z własnej woli. 

MARIANNA
             Kto, ojciec chce, bym powiedziała,
Że jest mi drogi i będzie mym szczęściem
Z ojca wyboru to właśnie zamęście?

ORGON

Tartuffe.

MARIANNA

               Przysięgam, że nie myślę tego.
Chce ojciec kłamstwa ode mnie? Dlaczego?    450

ORGON

Bo chcę, by prawdą stały się te słowa.

Orgon przy pomocy Świętoszka stosuje nowoczesne metody manipulacji, które pomagają mu przywrócić jego silną pozycję w rodzinie. Pozycję osoby, która decyduje o losach jej członków. Problem jednak w tym, że działania Świętoszka nie są niewinne, a za dobrymi radami stoi cały system – ‘tartuffizm’. Termin ten pochodzi z siedemnastowiecznej Francji, gdzie określano nim sekciarskie ugrupowanie ludzi kierujących się fałszywą pobożnością, którzy wbrew głoszonym maksymom na temat ascetycznego życia, cieszyli się apetytem, władzą i kontrolą, również finansową, nad innymi. Nie odmawiali sobie żadnych, w tym tych zdecydowanie męskich rozkoszy. Do przykazań zwolenników ‘tartuffizmu’ z pewnością należały następujące zasady: 1. Nie będziesz miał innych kierowników przede mną i ślepo mi zaufasz. 2. Żonę i córkę ślepo powierzysz. 3. Majątkiem rozporządzaj się tylko podług moich przykazań. 

Zawierzenie fałszywej pobożności, która potrafi podstępnie dobrać się do ofiary, wykorzystując jej słabości, ma miejsce także dzisiaj niemal każdego dnia. Fałszywym pobożnisiom ulegali ludzie w czasach Moliera i – jak się okazuje – nie są im obojętni również nam współcześni.